Witamy!

Wkra nazywana Krutynią Mazowsza, jak długa i szeroka bogata w walory krajobrazowe i turystyczne. Dobry dojazd z Warszawy i okolic. Idealny pomysł na spontaniczny wypad za miasto. Banalne określenie „dla każdego, coś dobrego” nabiera sensu. Dlaczego? Otóż najbardziej wymagający poszukiwacze przygód, oraz Ci siłą oderwani od domostwa, wrócą z uśmiechem na twarzy, nowymi doświadczeniami i być może znajomościami. W głowie będzie wirowało pytanie „kiedy powtórzymy tą przygodę” i stwierdzenie „było super”.

Zapalonym kajakarzom, wyjadaczom tras kajakowych na Wkrze i tym co próbują swoich sił, proponujemy start spływu w Jońcu. Tu zdecydowanie miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć jest stary młyn. Jeden z niewielu zachowanych w takim stanie nad Wkrą. Stoi po prawej stronie rzeki, przy nim pozostałości po starej przeprawie między Jońcem i Krajęczynem. Budynek liczy blisko 130 lat. Idealny obiekt do fotografowania dla profesjonalistów i dla tych, co kochają się chwalić zdjęciami na facebooku i innych portalach społecznościowych. Zachwyt i zazdrość murowana. Płynąc dalej w dół rzeki w Popielżynie Górnym napotykamy na spiętrzenie, tu przez chwilę poczujesz się jak na górskiej, rwącej rzece. Prawdopodobnie to również pozostałości po młynie. Za Popielżynem Górnym, mijamy Popielżyn Zawady. W Zawadach mijamy dużą wyspę oraz pozostałości po moście, lewa stroną rzeki przemkniemy niczym zawodnicy olimpiady, prawą zaś możemy napotkać małe tarcia, rzeka jest tam dość płytka. Z prawej strony w tym miejscu jest również plaża, miejsce na mały odpoczynek, ale nie na długi, bo wiele atrakcji jeszcze przed nami. W dalszym ciągu naszego spływu po lewej stronie mijamy, jeden z większych dopływów Wkry, Sonę. Zachęcamy do delikatnego zboczenia z kursu. Krystalicznie czysta, bardzo zimna, płytka z wysokimi brzegami rzeka zachęca do chwilowego przystanku dla ostudzenia emocji. Miny innych kajakarzy, kiedy wypływamy z Sony- bezcenne! Dalej płyniemy przez Zawady, aż do bardzo wysokiego mostu kolejowego. Zapach podkładów kolejowych, betonowe pozostałości po poprzednim moście kolejowym (zniszonego podczas I Wojny Światowej) oraz miejsce ekranizacji serialu „1920. Wojna i Miłość”. Następnie płyniemy przez takiej miejscowości jak Cieksyn (lewa strona) i Dobra Wola (prawa). Dobra Wola, to mała urokliwa miejscowość z pozycji siedzącej w kajaku widzimy jej domostwa ze starymi zabudowaniami, rozciągające się w wzdłuż skarpy. Później płyniemy przez bardzo urokliwy odcinek rzeki, z lewej działki i domostwa, z prawej lasy sosnowe i mieszane sięgające do samej rzeki. Na tym odcinku często można zobaczyć pasące się krowy i kozy. Radość dzieci w kajaku- nie do opisania! Po tym fragmencie Wkry już tylko chwila, już tylko kilka zakrętów i będziemy widzieli most drogowy w Borkowie, a tam My! Bar, przystań i złota plaża. Borkowo to miejscowość położona ok. 50 km od Warszawy, miejsce pamiętnej, historycznej Bitwy nad Wkrą z 1920 roku. Co oczywiste, czyli: Wkra przy Wiosełku nie zawraca, nie kończy się wodospadem jak w bajkach, więc płyniemy dalej! A dalej trzeba trzymać się prawej strony Wkry, należy uważać na wystający kamienisty próg. Następnie aż do Błędowa trasa łatwa, prosta i przyjemna. W Błędowie czeka na nas przeszkoda w postaci jazu, pozostałości po młynie. Jeden lepiej zachowanych na trasie, a młynów na Wkrze było ok. 125, czyli można liczyć, że średnio co 2 km przy Wkrze stał jakiś młyn. Niestety, nie zostało ich zbyt wiele. W tym miejscu przy niskim stanie Wkry, możliwa jest przenoska. Następnie pełen relaks! Piękne krajobrazy, a okolice Zaborza (lewa strona Wkry) aż się proszą o mały postój i piknik. Jak wiadomo, komu w drogę, temu kajak! Płyniemy dalej. Dopływamy do mostu łączącego Śniadówko i Goławice I. Tu ciekawostka, most jest wykonany według początkowego planu mostu Grota- Roweckiego w Warszawie. Niestety w Warszawie z racji braku środków nigdy nie powstał, ale za to na Wkrze jego pięciokrotnie zmniejszona miniatura, dumnie łączy dwie miejscowości. Kto jeszcze pamięta stare testy na prawo jazdy i pytanie ze znakiem pierwszeństwa przejazdu z przeciwka, pozna ten most na pewno. Dalej rzeka nieco spowalnia, jest płytsza i szersza, nie ma działek z siatkami przy samej rzece. Za to można podziwiać piękne łąki Szczypiorna z polnymi kwiatami, charakterystyczne wierzby dla terenów Mazowsza oraz co raz rzadziej widywane pasące się krowy. Brzeg jest bardzo łagodny, mnóstwo wysepek i kąpielisk. To właśnie w okolicach Szczypiorna kręcono film „Nigdy w życiu” , piękne plenery na tle których występuje Danuta Stenka i Artur Żmijewki znajdują się właśnie w Szczypiornie. Dalej wpływamy w Rezerwat przyrody Doliny Wkry, który ciągnie się przez Szczypiorno, Kosewko i Goławice II. I tu poeci mogli by tworzyć piękne wiersze, reżyserzy nagrywać filmy na miarę amerykańskiego kina. Stare lasy łęgowe, zaglądające do samej Wkry robią ogromne wrażenie. Cisza, śpiew ptaków, odgłosy natury. To tam można słyszeć własne myśli jak nigdzie indziej. W powietrzu nie ma smogu, za to czuć czyste powietrze, las i wodę. Z błogostanu odrywa nas potężny szum wody, to znak że zbliżamy się do drewnianej kładki w Kosewku. Tu znowu na chwilę możemy się poczuć jak na górskiej, rwącej rzece. Zaraz za kładką jest olbrzymia piaszczysta plaża. Chwila relaksu? Dlaczego nie! Za Kosewkiem bardzo leniwy i spokojny odcinek trasy aż do Pomiechówka. Lasy, pola, łąki. Wkra jest zdecydowanie spokojna. Nie ma żadnych przeszkód. Dopływamy do Pomiechówka. Po lewej stronie widzimy promenadę z placem zabaw dla dzieci, plażą i miejska siłownią. Koniec trasy. Mało? Zapraszamy ponownie.

Wkra od Jońca, przez Popielżyn, Cieksyn, Borkowo, Błędowo, Goławice, Sniadówko, Szczypiorno, Kosewko po sam Pomiechówek to ultra uniwersalna trasa, dla wyjadaczy i laików. Dla rodzin z dziećmi, dla grup znajomych, romantycznych spływów dla dwojga i dla tych, co lubią w samotności pomilczeć. Kajak, kapok i wiosło. Nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne. Czasami wiele do szczęścia nie potrzeba, tylko Wkra i Wy.